Charlie Watts – biografia legendarnego perkusisty Rolling Stones 

Charlie Watts – biografia legendarnego perkusisty Rolling Stones

Zespół The Rolling Stones to legenda. Świat muzyki być może wyglądałby dzisiaj zupełnie inaczej, gdyby „Stonesi” nie pojawili się na scenie i nie zachwycili nas mnóstwem kawałków. Wśród nich pojawiły się takie nieśmiertelne przeboje jak „Sympathy For The Devil”, „I Can’t Get No (Satisfaction)”, „Paint It, Black” czy nieco świeższe „Anybody Seen My Baby”. Zespół to jednak jego członkowie – lider i wokalista Mick Jagger, gitarzysta i basista Ronnie Wood, gitarzysta Keith Richards i w końcu perkusista Charlie Watts. I choć wydawać by się mogło, że The Rolling Stones będą trwać wiecznie… niestety, 24 sierpnia 2021 roku świat obiegła smutna wiadomość. Grupa pożegnał swojego przyjaciela, Charlesa Roberta Wattsa. Nigdy więcej instrumenty perkusyjne Stonesów, a co za tym idzie – ich muzyka, nie zabrzmi tak samo. Poznaj jednego z najlepszych perkusistów rockowych, który był częścią rewolucji – nie tylko w świecie artystów, lecz i obyczajowej.

Charles „Charlie” Robert Watts

Jego biografia rozpoczyna się 2 czerwca 1941 roku. Tego dnia Charles Robert Watts przyszedł na świat (pod znakiem bliźniąt) w Londynie, dokładniej w szpitalu uniwersyteckim w Bloomsbury. Ojciec był kierowcą ciężarówki, matka z kolei pracowała w fabryce. Miał jeszcze siostrę – Lindę. Początek życia Charliego Wattsa nie był łatwy – bombardowanie przez Luftwaffe osiedli mieszkalnych w Wembley zmusiło jego rodzinę do zamieszkania w prowizorycznym domu, postawionym na potrzeby mieszkańców, którzy stracili swoje domostwa.

Od najmłodszych lat przyjaźnił się z Dave’em Greenem, późniejszym jazzowym basistą. To wraz z nim odkrywał uroki tego gatunku. W wieku 13 lat zaczął przejawiać zainteresowanie instrumentami perkusyjnymi. Jego pierwsza, własna perkusja trafiła do niego w 1955 – był to prezent od rodziców.

Od grafika do muzyka

Początkowo, mimo zainteresowania muzyką, nie wiązał z nią swojej kariery. Rozpoczął pracę jako grafik. Co więcej – pociągał go nie rock, a blues i jazz, jakie ogromnie wpłynęły na jego późniejszy styl gry. W pewnym momencie dołączył do zespołu Blues Incorporated. Grywał również w londyńskich klubach rhythm and blues (R’n’B). Tam poznał swoich przyszłych towarzyszy, Micka Jaggera, Briana Jonesa i Keitha Richardsa, z którymi od 1963 roku został aż do śmierci. Od pierwszych nagrań z The Rolling Stones jego kariera nabrała tempa.

Poza Stonesami grywał z innymi muzykami, w tym m.in.: z:

  • Ianem Stewartem w zespole Rocket 88,
  • Evanem Parkerem, Courtney Pine i Jackiem Bruce’em w ramach projektu Charlie Watts Orchestra,
  • Bernardem Fowlerem – Charlie Watts Quintet,
  • Jimem Keltnerem, z którym nagrał album Charlie Watts/Jim Keltner Project,
  • Axelem Zwingerbergerem, Benem Watersem i Davem Greenem, grając koncerty z ich zespołem ABC&D of Boogie Woogie.

Jako ostatnią zbudował ekipę the Charlie Watts Tentent, z którą grywał głównie w the Ronnie Scott’s Jazz Club w Londynie.

Życie prywatne mistrza perkusji

A jaki był poza sceną? Przede wszystkim oddanym mężem. 14 października 1964 roku poślubił Shirley Ann Shepherd. Ich małżeństwo przetrwało aż do momentu jego śmierci. Prawdopodobnie miało na to wpływ jego spokojne usposobienie. Jako „rasowy” Brytyjczyk, muzyk był zdecydowanie bardziej powściągliwy względem zabaw niż Jagger i Richards, co nie oznacza, że w pewnym momencie się z nimi nie zmagał, ale – relatywnie szybko się pozbierał. Nie korzystał też z „ofert” chętnych na seks groupies. W życiu rodzinnym doczekał się córki Serafiny i wnuczki Charlotty.

To, co jeszcze odróżniało go od reszty Stonesów, to oryginalny styl ubioru. Dobrze skrojony garnitur był jego wizytówką. Stąd też niejednokrotnie twierdził, że odstaje od typowego wizerunku rockmana. Wiąże się z tym nawet pewna anegdota – raz, gdy Jagger, wyraźnie już po spożyciu, zadzwonił w nocy do pokoju hotelowego Wattsa, pytając, gdzie jest „jego perkusista”, Charlie miał wstać, ogolić się i ubrać w najlepszy garnitur, jaki miał. Następnie dołączył do Micka tylko po to, by dać mu w twarz i powiedzieć, żeby nigdy więcej nie nazywał go „swoim” perkusistą.

Prywatnie Charlie Watts był też miłośnikiem hippiki. Powszechnie znane było jego zamiłowanie szczególnie do koni rasy arabskiej. Z tej przyczyny pojawiał się nawet w stadninie w Janowie Podlaskim. W Dolton w hrabstwie Devon miał własną stadninę. Miał również kolekcję samochodów, mimo że nigdy nie zrobił prawa jazdy. Kolekcjonował je jednak ze względu na fakt, że były „pięknymi obiektami”.

Nieoczekiwana śmierć

Choć Stonesi wydają się nieśmiertelni, to życie pisze własne scenariusze. Watts i reszta zespołu miała odbywać trasę koncertową po USA, która była już raz przeniesiona z powodu pandemii. Z początkiem sierpnia jednak perkusista przeszedł poważną operację. Po niej hospitalizację i okres rekonwalescencji. Niestety – była to jego pora. W wieku 80 lat legenda rock’n’rolla, jazzu, bluesa, której pałki do perkusji, uderzając w bębny i talerze perkusyjne, nadawały idealny rytm i charakter utworu, pożegnała się z tym światem. Jego śmierć jednak nie przerwała trasy Stonesów. Zagrają ją ze Steve’em Jordanem. Ma ona być hołdem, na jaki zasługuje (według wielu) najlepszy perkusista rockowy. Co będzie dalej z grupą? Tego nikt nie wie, ale wiedzą to fani, jak i sami członkowie zespołu – koncerty, muzyka i rock już nigdy nie będą takie same, gdy zestaw perkusyjny Charliego milczy.

Charlie Watts – czyli jak rodziła się legenda

Pierwotnie muzyka dla Wattsa była wyłącznie hobby. Inspirował się bardziej jazzem, grając na swojej pierwszej perkusji do nagrań puszczanych z płyt. Niewątpliwie na zainteresowanie nim wpłynęła również przyjaźń z Greenem, podzielającym jego pasję. Z czasem muzyk zaczął traktować ją poważniej, co pchnęło go do grania w londyńskich klubach. W 1961 roku trafił na Alexisa Kornera. Ojciec brytyjskiego bluesa szybko docenił talent 20-letniego wówczas perkusisty i to on zaprosił go, aby grał z nim w Blues Incorporated. Tam też, w 1962 roku, poznał Briana Jonesa. Niebawem wspólnie z Jaggerem oraz Richardsem będą tworzyli jeden z najlepszych zespołów rockowych wszechczasów – The Rolling Stones.

Stones, który dopełnił zespół

W czasie grania z Blues Incorporated poznał licznych muzyków. Mimo że jego miłością wciąż był jazz i blues, w końcu i rock stał się dla niego bliski. Stąd też w styczniu 1963 roku dołączył do zespołu. Co ciekawe – nie był on de facto jednym z bezpośrednich założycieli grupy. Same daty najlepiej to obrazują – The Rolling Stones obchodziło swoje 50-lecie w 2012 roku. Watts dołączył w 63. Nie zmienia to faktu, że to właśnie on był motorem napędowym i po jego dołączeniu ich kariera ruszyła z impetem do przodu. Od tamtej pory zmieniło się kilku członków, jednak Charlie Watts na swoich bębnach grał z nimi aż do końca.

Początkowo grupa nagrywała piosenki innych zespołów – covery. Wypuścili m.in. It’s All Over Now, najpierw wykonaną przez The Valentinos – grupy Bobby’ego Womacka, która okazała się hitem. Szybko jednak zaczęli tworzyć własną muzykę i dzisiaj niemal każdy rozpoznaje najbardziej chwytliwe kawałki Stonesów.

Na scenie głównie rock, a w sercu – jazz

Jazz zawsze był dla Wattsa najważniejszy. Mimo że grał w rockowej kapeli, to właśnie ten gatunek muzyczny przemawiał do niego najsilniej. Jak sam mówił – dawał mu więcej swobody. Dlatego też chętnie angażował się w działalność innych zespołów o takim charakterze. Wśród nich był m.in. Rocket 88 oraz jego własny kwintet – The Charlie Watts Quintet, stanowiący swojego rodzaju hołd dla saksofonisty Charliego Parkera.

Charakterystyczne dla muzyki tworzonej przez perkusistę Stonesów było komponowanie swingu z typowo jazzową perkusją, choć często w oryginalnym wydaniu. Fani znali go nie tylko z twórczości rockowej, ale i jazzowej. Doceniali go również znawcy gatunku, jak i najbardziej wyrafinowani krytycy, dostrzegając jego ogromny talent.

Problemy zdrowotne

Oprócz tego, że Watts miał epizod z alkoholem i narkotykami w środku lat 80., to w 2004 roku pojawiło się dużo większe zagrożenie. Wykryto u niego raka krtani. Mimo że nie palił od momentu, gdy rzucił pozostałe używki, prawdopodobnie to mogło być przyczyną, skąd wzięła się choroba. Dla samego muzyka był to wyjątkowo trudny czas, mimo że rokowania lekarzy były dość optymistyczne. Na szczęście trwająca 4 miesiące radioterapia była skuteczna i pozbył się nowotworu, niemal od razu wracając do koncertowania.

Jeden z najbardziej uhonorowanych perkusistów

Na tle pozostałych Stonesów ciężko lśnić. Jednak trudno nie uznać Charliego Wattsa za podporę zespołu. Wpływ na to miał zarówno nieco swingujący styl gry, jak i znakomite wyczucie rytmu, co czyniło piosenki zespołu wyjątkowymi. Liczby nie kłamią – ponad 250 milionów sprzedanych płyt plasuje ich niemal na samym szczycie popularności.

Jego talent doskonale odzwierciedla również ilość wygranych i nominacji do muzycznych nagród, jakie zdobył nie tylko wraz ze Stonesami. 3 przyznane Grammy, statuetka za ogół osiągnięć, a do tego 12 nominacji… Oprócz tego sam Watts był laureatem nagród związanych z jazzem, w tym m.in. The Gold Award, jaką przyznano mu w 2017 na Jazz Fm Awards.

Ponadto znalazł się w kilku rankingach, w tym:

  • Hall of Fame magazynu Modern Drummer (lipiec 2006),
  • 100 najlepszych perkusistów wszechczasów magazynu Rolling Stone (uplasował się na 12. Miejscu),
  • nieoficjalny tytuł najlepszego perkusisty rockowego wszechczasów według magazynu Variety.

Oprócz tego kilkukrotnie został uznany za najlepiej ubranego mężczyznę. Oficjalnie też w 2006 roku Vanity Fair wpisał go na swoją listę – International Best Dressed Hall of Fame List.

Instrumentarium

Wydawałoby się, że mistrz perkusji gra na licznych bębnach, talerzach – innymi słowy, ma obszerne instrumentarium. Jednak brzmienie muzyki, jaką tworzył Charlie Watts, uzyskał dzięki zestawowi składającemu się z… 4 bębnów i kilku talerzy. Bez cymbałków, dzwonków i podobnych elementów. Był minimalistą. W pierwszych latach swojej muzycznej kariery grał na Ludwigach, a później zmienił je na zestaw perkusyjny marki Gretsch. Znalazły się w nim m.in.:

  • tom – 12’’ x 8’’,
  • kocioł – 16’’ x 16’’,
  • bęben basowy 22″x14″,
  • werbel – 14’’ x 5’’.

Do tego oczywiście nie zabrakło talerzy hi-hat oraz kilku ride’ów. Ponadto specjalnie z myślą o perkusiście The Rolling Stones firma Vic Firth zaprojektowała pałki „Charlie Watts” Signature, charakteryzujące się nieco większą średnicą i specjalną główką. W porównaniu z innymi rockowymi perkusistami, którzy często dysponują licznymi instrumentami, Watts miał skromny zestaw. Jednak wyciskał z niego wszystko, co się dało. I robił to po mistrzowsku.

Legenda rocka – na zawsze żywa w pamięci fanów

Mistrz perkusji Charlie Watts – jeden z „toczących się kamieni”, przy okazji najspokojniejszy z nich, rockman, ale i miłośnik jazzu. Mąż, ojciec i dziadek oraz idol milionów fanów na całym świecie. A do tego laureat najróżniejszych wyróżnień, zgarniający najbardziej prestiżowe nagrody muzyczne. I jeden z najlepiej ubranych mężczyzn na świecie. Jego ponad 50-letnia kariera ze Stonesami odmieniła oblicze muzyki. Bez niego być może Satisfaction czy Sympathy For The Devil nigdy nie brzmiałyby tak samo. Choć nie ma go już z nami, to pozostała jego muzyka i to czyni go nieśmiertelnym. A jeśli i Ty chcesz spróbować swoich sił w rock’n’rollu i marzysz o tym, by sięgnąć szczytów sławy – już teraz wybierz swój zestaw perkusyjny na Drumshop.pl, gdzie kupisz profesjonalny sprzęt muzyczny.